Kilkadziesiąt tysięcy Polaków razem uwielbiało Boga

Prawie sześćdziesiąt tysięcy wiernych z całej Polski zgromadziło się na wspólnej modlitwie i głośnym wielbieniu Boga na Stadionie Narodowym w Warszawie.
Uroczystości, które trwały 14 godzin, rozpoczęły się odmówieniem Różańca Świętego, po którym, prowadzone były modlitwy uwielbienia. Wierni, o 15:00 razem odśpiewali Koronkę do Bożego Miłosierdzia, a wieczorem adorowali Najświętszy Sakrament. Najważniejszym punktem programu była wspólna Msza Święta pod przewodnictwem arcybiskupa Henryka Hosera, w której posługiwało ponad 500-ciu set księży wraz z o. Johnem Bashoborą z Ugandy, a kazanie wygłosił biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Marek Solarczyk.

Spotkanie, pod hasłem ‘Jezus zbawia, kto wierzy w Niego, na pewno nie zostanie zawiedziony’ koncentrowało się na pogłębianiu relacji z Chrystusem. Obok 15-metrowego, brązowego krzyża stojącego na scenie ustawiony był ołtarz w kształcie serca w kolorze czerwonym, z którego wychodziły dwie wielkie wstęgi: czerwona i biała, na wzór promieni z obrazu Jezusa Miłosiernego.

Całe wielogodzinne, modlitewne spotkanie stworzyło niezwykłą wspólnotę wiernych. Już przed 8 rano wokół stadionu parking zapełniał się po brzegi autokarami i samochodami, a tramwaje były wyjątkowo tłoczne. Tysiacę rodzin z dziećmi, młodzi, starsi, małżeństwa, samotni, niepełnosprawni, biedni i bogaci przyjechali do centrum Warszawy, aby poczuć wspólnotę wiary i jedności.

Trzy dwugodzinne konferencje poprowadził zaproszony na uroczystości przez diecezję warszawsko-praską kapłan z Ugandy ojciec John Baptist Bashobora, charyzmatyczny, afrykański ksiądz, którego życie wypełnione jest modlitwą i głoszeniem wiernym na cały świecie Ewangelii.

Ojciec Bashobora, urodzony i wychowany w Afryce już od najmłodszych lat wykazywał się głęboką wiarą i szczególną relacją z Bogiem. W wieku 10 lat wstąpił do niższego seminarium, aby jak mówi, być jak Jezus. Cały czas czytał Biblię i starał się postępować zgodnie ze Słowem Bożym.

W 1972 roku przyjął święcenia kapłańskie i został wysłany na studia do Rzymu, gdzie uzyskał doktorat z teologii duchowości i magisterium z psychologii. Cały czas posługiwał w katolickich wspólnotach charyzmatycznych i nieustannie się modlił.

Niezwykle wrażliwy na los biednych i opuszczonych założył w Ugandzie pierwszy sierociniec, wybudował dla dzieci domy i szkoły i zapewniał sierotom edukację i opiekę. Jego fundacja ‘Father Bash Foundation’ wciąż pomaga, budując kolejne placówki edukacyjne oraz domy dla opuszczonych dzieci w Ugandzie. Ostatnio, został również otwarty szpital dla lokalnej społeczności.

Charyzmatyczny katolicki ksiądz z Afryki znany jest z wielu cudów, które wydarzają się w jego obecności, podczas wspólnej modlitwy z wiernymi. Podkreśla on jednak wielokrotnie, iż to nie on sam uzdrawia chorych i cierpiących, ale to Chrystus obdarowuje tych, którzy z całej duszy w Niego wierzą. Wiara bowiem, jest najważniejszym warunkiem do życia w ciągłej jedności z Bogiem oraz do zbawienia.

Ojciec Bashobora, podczas swoich kazań, systematycznie podkreśla, że jest on tylko wysłannikiem Boga, kaznodzieją, głoszącym Ewangelię i zachęca innych do czynienia tego samego. On sam, niczego uczynić nie może, bo tylko Jezus jest Panem i Zbawcą i tylko On może czynić cuda, udrawiać, błogosławić.

Podczas tegorocznego spotkania wiernych polskiego kościoła, ojciec John, w czasie swoich konferencji skupiał się nad siłą wiary, do której prowadzi Słowo Boże. Wiara rodzi się i wzmacnia tylko przez uważne słuchanie, a więc czytanie Pisma Świętego gdzie możemy usłyszeć samego Boga. I tylko poprzez rozumienie Jego słów kierowanych do nas możemy czynić to co Bogu miłe. A gdy mamy już silną wiarę i gorąco, pokornie o coś prosimy to Pan Bóg wylewa na nas łaski i uzdrawia naszą duszę i ciało z wszelkich cierpień.

Narodowe rekolekcje na stadionie charakteryzowały się poczuciem wielkiej wspólnoty, której każdy człowiek gorąco pragnie. Katolicy, w obecnej Polsce ‘nowego wieku’, często czując się marginelizowani i dyskryminowani, szczególnie silnie potrzebują poczucia bycia wśród tych, którzy czują to samo. Dlatego, nie tylko chęć poznania księdza z Ugandy, czy też pragnienie uzdrowienia przyciągnęło takie tłumy na tę uroczystość. Sama potrzeba bycia razem, bycia z tymi, którzy rozumieją i pragnienie poczucia akceptacji spowodowały, że tego dnia, właśnie tam zgromadziły się dziesiątki tysięcy, aby tworzyć wielki, braterski, polski kościół.

Ludzie tańczyli i śpiewali, trzymali się za ręce, przytulali i głośno razem modlili. Byli tacy, którzy płakali i tacy, którzy się szczerze śmiali. Wszystkie tłumione na co dzień emocje wybuchły przed Najświętszym Sakramentem. Były uwolnienia i uzdrowienia. Nikt nie był obcy, wszyscy stanowili jedno. Liczne nawrócenia, które wydarzyły się tego dnia świadczą o wielkiej mocy wspólnej modlitwy. Setki księży nieustannie spowiadało wiernych, którzy często po wielu latach przystępowali do sakramentu pokuty.

Polacy, słynący z bycia narodem powściąliwym i skromnym pokazali, że kiedy razem się modlą potrafią być spontaniczni, szczerzy i radośni. Na początku jeszcze nieśmiało i z każdą chwilą coraz mocniej wyrażali swoje poparcie oklaskami. Kiedy razem trzymali się za ręce i z zamkniętymi oczami głośno uwielbiali Boga wrażenie poczucia wspólnoty i jedności było wyjątkowo wielkie.

Jak podkreślał, ojciec Bashobora, najważniejszym momentem dnia musi być Eucharystia. Wspólna Msza Swięta odbyła się w wielkim skupieniu i z wielką czcią. Charakterystyczne dla naszego narodu było to z jaką powagą ludzie uczestniczyli w Eucharystii i z jaką spontaniczną radością i miłością wielbili Boga śpiewem i tańcem podczas modlitwy uwielbienia. To właśnie te umiejętności, pogodzenia powagi i szacunku z radością i spontanicznością charakteryzują naszą ludową pobożność i tak pięknie obrazują polski kościół katolicki.

Wielki stadion narodowy, mogący pomieścić tłumy, odegrał ważną rolę w życiu Polaków. Jeżeli istnieją możliwości, to właśnie na takie spotkania, podczas których ludzie uczą się miłować Boga i bliźniego, powinien być wykorzystywany. Na pewno owoce tego wydarzenia będą wielkie, a Warszawa, zamiast promować dewiacje i demoralizować polski naród ma szansę pomagać ludziom wzrastać w poczuciu przynależności i jedności i w naszej, polskiej wierze katolickiej. Wielu z obecnych na tegorocznych rekolekcjach wyrażało nadzieję, że ponowne modlitewne spotkanie polskich wiernych odbędzie się w przyszłym roku, co obiecywał biskup Solarczyk.

BARBARA RODE

Nie masz uprawnien do przeglądania i dodawania komentarzy