Wielkie serce

tragicznie zmarłego motocyklisty. Michał Hernik pomagał biednym dzieciom

 

fot. YouTube
fot. YouTube

 

 

 

Start w Rajdzie Dakar miał być spełnieniem jego marzeń. Niestety skończyło się tragicznie. Michał Hernik zmarł podczas trzeciego etapu. Jednak mało kto wie, że polski motocyklista wcześniej pomógłzrealizować marzenia dzieci.

39-letni zawodnik na co dzień był nie tylko sportowcem, ale i przedsiębiorcą. Jako prezesfirmy informatycznej sfinansował budowę ośrodka dla sierot w Kamerunie prowadzonej przez polskiego duchownego. Zrobił to po cichu, nie szukając poklasku.

Nie waham się powiedzieć, że Michał ratował dzieciom życie

— mówi „Super Expressowi” dominikanin o. Dariusz Godawa.

Duchowny prowadzi kameruński ośrodek dla sierot i dzieci z biednych rodzin już od 15 lat. Zapewnia dzieciom dach nad głową, jedzenie, a także edukację w katolickiej szkole. Opłaca również koszty leczenia i wspiera finansowonajbardziej potrzebujące rodziny.

Gdy stary budynek ośrodka był w bardzo złym stanie, nie było wątpliwości, że niezbędna jest budowa nowej, bezpiecznej placówki. I właśnie ten projekt wsparł Michał Hernik.

To dzięki niemu mogliśmy otworzyć parterowy budynek o powierzchni 7 na 25 metrów, w którym może zamieszkać 32 dzieci. Są to głównie sieroty po rodzicach zmarłych na AIDS. Na ścianie domu jest nawet specjalna tablica na cześć fundatorów. To, co dla nas zrobił, odbieram jak dzieło życia Michała

— opowiada dominikanin.

O. Godawa ciepło wspomina tragicznie zmarłego motocyklistę.

Spotkałem skromnego, spokojnego człowieka, w którego obecności po prostu chciało się pozostawać jak najdłużej. Miał serce na dłoni. Szkoda, że już się nie zobaczymy, ale tu w Kamerunie będziemy mu wdzięczni do końca życia. Modlimy się za niego.

lap/”SE”

Nie masz uprawnien do przeglądania i dodawania komentarzy