22 maja 2022

NSZZ Solidarność Enea Szczecin

14 kłamstw Newsweeka.

Piotr Duda odpowiada na zarzuty.

 13 kłamstw Newsweeka. Piotr Duda odpowiada na zarzutyfot.P.Machnica

– Nie będę się bronił – powiedział Piotr Duda podczas konferencji prasowej w Gdańsku – Przedstawię tylko fakty, bo one są najważniejsze.
Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w Gdańsku szef Związku odpowiedział na oszczerczy artykuł „Newsweeka” na jego temat. Wskazał na 14 kłamstw, jakich dopuścili się autorzy materiału. Zapowiedział, że sprawa znajdzie finał w sądzie.
W czasie kiedy według autorów artykułu Piotr Duda miał przebywać w domu wczasowym „Bałtyk” w Kołobrzegu, w rzeczywistości wyjeżdżał za granicę, przebywał na spotkaniach związkowych i konferencjach, uczestniczył w negocjacjach trójstronnych. Do każdej daty zaprezentował dowody – zdjęcia, delegacje, dokumenty. Zapowiedział, że świadkami w sądzie będą takie osoby prezydent Bronisław Komorowski, wicepremier Janusz Piechociński, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz czy Janusz Wojtunik, szef CBA.
Lider „Solidarności” w ciągu ostatnich 6 lat był w Kołobrzegu w Bałtyku tylko pięć razy i to służbowo. Prywatnie był tylko jeden raz. – To było trzy i pół dnia. Sam za to zapłaciłem- mówił przewodniczący i wyjaśnił, że korzystał z bazy zabiegowej, bo jest wliczona w cenę pobytu. Można skorzystać wtedy z dwóch zabiegów i z tylu skorzystał.
Gazeta powołuje się na rozmówcę, który wspomina, że dobrze pamięta majowy pobyt przewodniczącego w Kołobrzegu, podczas którego Duda miał mu przedstawiać swoich teściów. – Moja teściowa nie żyje od ponad 20 lat, a teść nigdy nie był w Kołobrzegu. Cieszę się, że moja teściowa chociaż w publikacji Newsweeka mogła zobaczyć Kołobrzeg – skomentował przewodniczący KK.
W kwestii zatrudnienia na umowach śmieciowych, Piotr Duda podkreślił, że pracownicy sanatorium nie są zatrudniani na śmieciówkach. W firmie obowiązuje układ zbiorowy pracy, działa organizacja związkowa. – Pokażcie mi drugiego takiego pracodawcę, który sam prosi inspekcję pracy o audyt – podkreślał przewodniczący i przypomniał, że dwa lata temu i w zeszłym roku na wniosek Związku taka kontrola została przeprowadzona w wielu Zarządach Regionu „Solidarności”, także w spółce DEKOM, która jest właścicielem sanatorium „Bałtyk”.
– Niejeden raz próbowano mnie złamać – mówil lider Związku – To się nikomu nie uda. Wiem co robiłem, co robę i co będę robił. A o tym czy będę szefem 'Solidarności” nie będzie decydował pan Lis ani PO – podkreślił.
Piotr Duda wykpił też informacje dotyczące jego psa – Kacperka, co spotkało się ze śmiechem zgromadzonych na konferencji dziennikarzy. Nie zamawiał ręczników ani specjalnej karmy dla swojego pupila, dodał także, że pies nie śpi na specjalnym posłaniu, lecz z przewodniczącym i jego żoną w łóżku.
Według przewodniczącego prawdopodobnie za publikacją stoi firma świadcząca usługi rehabilitacyjne, z którą spółka „Dekom” rozwiązała umowę. – Nie wiadomo tylko czy informatorzy wykorzystali Newsweeka czy Newsweek wykorzystał informatorów – skomentował. Przypomniał również, że w niedawnym czasie wygrał proces Hanną Lis. Zastawiał się, czy artykuł nie był osobistą zemstą Tomasza Lisa. – Nie wiem, czy wydawca Newsweeka wie, że pan Lis wykorzystuje tygodnik do swoich prywatnych rozgrywek – dodał.
Szef „Solidarności” ujawnił swoje zarobki. – Zarabiam 11 236 złotych brutto. Mam fundusz reprezentacyjny 60 tys. złotych rocznie, z którego 97 proc. wydaję na cele charytatywne. Ubieram się w sieciówkach – podkreślał przewodniczący. Zapraszał dziennikarzy, żeby obejrzeli jego rotacyjne mieszkanie służbowe w Gdańsku i w Warszawie, żeby zobaczyć, w jakich „luksusach” pławi się szef Związku. Zaprzeczył jakoby miał stylistę, a jego przemówienia pisała firma PR-owska.
 – Mam ciężko chorą żonę. Jeśli jej się coś stanie to wam tego nie daruję – te słowa przewodniczący KK skierował do  autorów artykułu i zakończył konferencję prasową.

Szef „Solidarności” przedstawił 14 kłamstw „Newsweeka”, wyliczając jedna za drugim daty, w których miał przebywać w hotelu „Bałtyk”, a gdy naprawdę przebywał zupełnie gdzie indziej. Pokazywał zdjęcia, które są dowodem na to, że w opisanych przez tygodnik datach nie przebywał w hotelu, jak sugerował „Newsweek”.

Byłem wtedy w Baku, na delegacji w Azerbejdżanie. Są bilety, delegacje, a świadkiem jest choćby szef OPZZ, który był ze mną.

Byłem na urlopie w Gliwicach, jest potwierdzona karta urlopowa – przedstawimy wszystkie wydruki w sądzie.

Trzecie kłamstwo – byłem na konferencji w Łodzi na konferencji „Solidarnosć samorządowa” – na świadków polecam Jacka Sarusza-Wolskiego, Jerzego Kropiwnickiego.

Czwarte kłamstwo – cały dzień spędziłem w Gdańsku, gdzie organizowaliśmy akcję „Sprawdzaj polityka” – Piotr Duda był tu, nie mógł być w Kołobrzegu! Byłem w Poznaniu, w Rzeszowie – wręczałem marszałkowi Ortylowi medal. Na świadków biorę Bronisława Komorowskiego, szefa CBA i szefa NIK, a także marszałka Senatu Bogdana Borusewicza

— wyliczał Duda.

Inne daty opisane przez „Newsweek” Duda spędził. w sali BHP, podczas strajków na Śląsku czy opłatku przygotowanym przez gdańskiego proboszcza.

Kłamstwo ósme – byłem wtedy w Dobieszkowie. Kończyłem obiad i byłem bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo udało nam się dopracować z ministrem pracy projekt o dialogu społecznym.

Kłamstwo dziewiąte – wtedy byłem na sztabie protestacyjnym w Gdańsku oraz na sesji rady miejskiej w Bogatyni, gdzie dziękowano mi za pomoc w odbudowie po powodzi.

Kłamstwo dziesiąte – nie byłem 27 razy, a 5 razy, służbowo, w ciągu ostatnich 6 lat! Te 5 razy służbowo to: komisja krajowa, szkolenia pracowników. I powiem państwu szczerze, że mam wielkie zarzuty, że jako człowiek, który nadzoruje tak duże przedsiębiorstwo doszło do mnie, że w ostatnich 6 latach byłem tylko raz jeden – przy inwestycji zajrzałem na miejsce, jak wygląda sprawa remontu. A „Newsweek” napisał, że byłem na wczasach – fakty są takie, że byłem 3,5 dnia na 6 lat – i opłaciłem to z własnej kieszeni!

Kłamstwo jedenaste – Newsweek pisze: „jego majowy pobyt kojarzę bardzo dobrze. Przedstawił mi żonę i teściów”. Moja teściowa nie żyje od 20 lat – a teść nigdy nie był w Kołobrzegu, ale cieszę się, że moja śp. teściowa mogła zobaczyć Kołobrzeg!

Zapewnił także, że nikt z opisanych przez tygodnik Lisa osób nie jest zatrudniony na tzw. umowie-śmieciówce, a także nieprawdą są informacje co do wysokości podwyżek.

Podwyżki wynosiły średnio 13%, czyli 302 złote na osobę. Średnie wynagrodzenie pracowników – i to bez zarządu – 3308,15 zł. To, co przedstawił „Newsweek” to są kłamstwa

Tych 13 kłamstw podważa wszystko. Nawet tego nie nazwę paszkwilem – tylko dlatego, by mnie upokorzyć. Mnie nikt nie zamknie ust. Szanowni państwo, w związku z tymi faktami chyba nie macie wątpliwości, jakie są i były zamiary tej publikacji. Odnoszę się także do pomówień