Stan Wojenny

1981 r. wprowadzony stan wojenny był ukoronowaniem kilkunastomiesięcznych przygotowań. Jego wprowadzenie rozważano już w sierpniu 1980 r., lecz zrezygnowano wówczas z tego pomysłu, nie widząc możliwości jego realizacji. Porozumienia sierpniowe i powstanie niezależnych związków zawodowych przywódcy PZPR od początku uznawali za przejściowe ustępstwo. Niezależna „Solidarność” na dłuższą metę była bowiem nie do pogodzenia z logiką ustrojową PRL. Przywódcy partii zakładali, iż związek musi zostać „rozbrojony” i poddany kontroli PZPR. Miały temu służyć środki polityczne, a gdyby te zawiodły, pozostawało jeszcze rozwiązanie siłowe. Główny ciężar przygotowań spoczął na Ministerstwie Obrony Narodowej i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych W październiku 1980 r. w MSW i Sztabie Generalnym WP przystąpiono do prac na wypadek „W” (czyli stanu wojny). Na posiedzeniu KOK 4 listopada gen. Wojciech Jaruzelski informował, iż został przygotowany „zestaw niezbędnych aktów prawnych dotyczących stanu wojennego”. Opracowane plany udoskonalano w następnych miesiącach. 16 lutego 1981 r. przeprowadzono wspólną „grę sztabową” MON i MSW, podczas której testowano plany Sztabu Generalnego WP i MSW. Tym, co powstrzymywało kierownictwo PZPR przed wprowadzeniem stanu wojennego, była obawa przed reakcją społeczeństwa. Dlatego od marca 1981 r. główny akcent położono na przygotowaniach propagandowych i działania o charakterze socjotechnicznym. Nie zaniedbywano równocześnie samych przygotowań organizacyjnych. Działania planistyczno-sztabowe były kontynuowane w Wojsku Polskim do końca października 1981 r., a w MSW jeszcze na początku grudnia 1981 r. W ramach tych przygotowań w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych bardzo istotną rolę odegrał Sztab MSW do kierowania operacją „Lato 80”. Miał on koordynować działania wszystkich służb podległych resortowi spraw wewnętrznych w celu „zapewnienia bezpieczeństwa, ładu i porządku publicznego w kraju  Planując stan wojenny władze komunistyczne dużą wagę przykładały do nastrojów społecznych, a w szczególności do opinii społeczeństwa na temat działalności władz oraz „Solidarności”. Stąd też jednym z najważniejszych zadań resortu spraw wewnętrznych – w ramach przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego – było „wpuszczanie przeciwnika w maliny”, „stawianie wroga w kompromitującym położeniu”, „utrzymywanie atmosfery napięcia” oraz „podgrzewanie nastrojów, gdyż kolejne strajki mogą dać pretekst do wprowadzenia stanu wojennego”. Efektem tych działań było m.in. nagranie i upowszechnienie radomskich obrad kierownictwa „Solidarności” na początku grudnia 1981 r. Trzeba przyznać, że działania te przyniosły oczekiwane efekty, czego dowodził odnotowany przez socjologów spadek poparcia dla „Solidarności” z 74% w drugiej dekadzie września do 58% w drugiej połowie listopada, czemu towarzyszył jednoczesny wzrost zaufania do rządu z 30 do 51% . Jak się wydaje, wyniki badania opinii publicznej z jesieni 1981 r. odegrały istotna rolę w zastosowaniu decyzji o stanie wojennym. W swych przygotowaniach do wprowadzenia stanu wojennego resort spraw wewnętrznych nie zapominał o „zabezpieczeniu tyłów”, czyli zapewnieniu ochrony rodzinom funkcjonariuszy oraz emerytom i rencistom Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa. W obawie przed reakcją społeczeństwa zorganizowano system samoobrony tych osób w miejscu ich zamieszkania. W zakresie ochrony osób związanych z resortem skorzystano też z pomocy wojska (wspólne patrole). Przewidywano też możliwość rozśrodkowania rodzin funkcjonariuszy oraz resortowych emerytów i rencistów. Przygotowania te świadczą o graniczącej z psychozą obawie przed społeczeństwem, która ogarnęła władze komunistyczne i związany z nią establishment. Potwierdza to także inicjatywa tworzenia oddziałów samoobrony (złożonych z członków aparatu partyjnego i państwowego oraz stronnictw sojuszniczych), „których życie lub zdrowie przy niekorzystnym rozwoju wydarzeń może być zagrożone ze strony elementów wrogich”. Wbrew lansowanym przez komunistyczną propagandę stereotypom „Solidarność” była i pozostała ruchem pokojowym. Niezależnie od przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego, w tym internowania czołowych działaczy opozycji, z myślą o przyszłości przygotowywano kadry dla nowej w pełni kontrolowanej przez władze „Solidarności”. Mieli ją organizować wytypowani przez odpowiednie służby MSW umiarkowani działacze NSZZ „Solidarność”, w tym oczywiście przedstawiciele resortowej agentury. Prace nad tego rodzaju scenariuszem rozpoczęto jesienią 1981 r. W stanie wojennym przeprowadzono nawet rozmowy z wytypowanymi do tego celu osobami, ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu. Zapewne temu celowi było również podporządkowane postępowanie władz wobec Lecha Wałęsy, którego władze uważały za „umiarkowanego” i przetrzymywały w odosobnieniu, w lepszych warunkach niż pozostałych przywódców NSZZ „Solidarność”. „Gdański elektryk” zdecydowanie jednak odrzucił przedstawione mu oferty współpracy. W efekcie stał się obiektem oszczerczej kampanii propagandowej. Na posiedzeniu Biura Politycznego w dniu 5 grudnia 1981 r. zaakceptowano wprowadzenie stanu wojennego, pozostawiając gen. Jaruzelskiemu wybór godziny „W”

13 grudnia 1981

Posiedzenie Rady Państwa, na którym zatwierdzono przepisy prawne wprowadzające stan wojenny, rozpoczęło się po północy 13 grudnia 1981 r. Natomiast cała machina stanu wojennego została uruchomiona kilka godzin wcześniej. Rozkaz rozpoczynający akcję „Synchronizacja”

(działania resortu spraw wewnętrznych w ramach operacji wprowadzenia stanu wojennego) został przekazany do komendantów wojewódzkich MO dziewięć godzin wcześniej. Nakazywał on rozpoczęcie pierwszych działań jeszcze przed formalnym wprowadzeniem stanu wojennego. I tak 12 grudnia 1981 r. o godzinie 23.30 miała rozpocząć się operacja „Azalia”, polegająca na zajęciu (wspólnie z żołnierzami WP) obiektów Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowaniu środków łączności. Akcja wprowadzenia stanu wojennego wbrew obawom jego autorów zakończyła się sukcesem. Nie został zrealizowany wariant, rozważany co najmniej od połowy marca 1981 r., w którym „Solidarność” organizuje strajk generalny, część protestujących wychodzi na ulice, w czasie demonstracji atakowane są gmachy komitetów partii i władz administracyjnych oraz „nie wyklucza się pomocy wojsk Układu Warszawskiego”.

Rygory stanu wojennego

Już pierwszej nocy internowano ponad 3 tys. osób, w tym niemal wszystkich członków Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Na potrzeby stanu wojennego utworzono 52 ośrodki internowania/odosobnienia. W okresie stanu wojennego wydano 10 132 decyzji o internowaniu w stosunku do 9 736 osób. W miejscach odosobnienia przebywało równocześnie maksymalnie – według danych Ministerstwa Sprawiedliwości – 5128 internowanych, w tym 313 kobiet (stan z 21 grudnia 1981 r.). Internowania objęły nie tylko przywódców i doradców NSZZ „Solidarność”, ale również działaczy innych niezależnych organizacji społeczno-politycznych (NZS, NSZZ RI, KIK, KPN, ROPCziO i in.) oraz niektórych członków PZPR, zaangażowanych w „struktury poziome”. Internowano też byłych Wraz z łagodzeniem rygorów stanu wojennego liczba ośrodków odosobnienia ulegała zmniejszeniu. Zwalniano też ich „pensjonariuszy”, wykorzystując ten fakt skwapliwie w celach propagandowych oraz dla skłócenia opozycji. Internowanych próbowano poddać „reedukacji”. Najbardziej opornych trzymano w „izolacji” do grudnia 1982 r. Równocześnie z internowaniami odbywały się rozmowy ostrzegawcze. Osoby, które odmawiały podpisania deklaracji lojalności, internowano. Na ulicach miast pojawiły się wspólne patrole milicjantów i żołnierzy LWP, czołgi, transportery opancerzone i wozy bojowe. Na czas stanu wojennego wprowadzono też oficjalną cenzurę korespondencji, w rzeczywistości zresztą działającą z różnym nasileniem przez cały okres PRL. Władze zmilitaryzowały najważniejsze instytucje i zakłady pracy, kierując do nich komisarzy wojskowych. Wraz z łagodzeniem rygorów stanu wojennego liczba ośrodków odosobnienia ulegała zmniejszeniu. Zwalniano też ich „pensjonariuszy”, wykorzystując ten fakt skwapliwie w celach propagandowych oraz dla skłócenia opozycji. Internowanych próbowano poddać „reedukacji”. Najbardziej opornych trzymano w „izolacji” do grudnia 1982 r. Równocześnie z internowaniami odbywały się rozmowy ostrzegawcze. Osoby, które odmawiały podpisania deklaracji lojalności, internowano.
Na ulicach miast pojawiły się wspólne patrole milicjantów i żołnierzy LWP, czołgi, transportery opancerzone i wozy bojowe. Na czas stanu wojennego wprowadzono też oficjalną cenzurę korespondencji, w rzeczywistości zresztą działającą z różnym nasileniem przez cały okres PRL-u. Władze zmilitaryzowały najważniejsze instytucje i zakłady pracy, kierując do nich komisarzy wojskowych. Ograniczona też została działalność zmilitaryzowanego Polskiego Radia i Telewizji Polskiej; zawieszono emisję II programu TVP i II, III oraz IV programu PR. Zawieszone zostało wydawanie prasy, z wyjątkiem dwóch gazet ogólnokrajowych („Trybuny Ludu” i „Żołnierza Wolności”) oraz 16 terenowych dzienników partyjnych. Mimo że w trakcie stanu wojennego została wznowiona działalność części z zawieszonych tytułów, to dla znacznej części zatrudnionych w nich dziennikarzy nie było miejsca w nowych redakcjach. W rezultacie weryfikacji przeprowadzonej w środowisku dziennikarskim pozbawiono pracy około 1200 dziennikarzy, a dalszych 1000 zdegradowano lub ukarano w inny sposób. Zawieszone, a następnie rozwiązane zostało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, podobnie zresztą jak wiele innych stowarzyszeń. Podobne czystki, choć na mniejszą skalę, miały oczywiście miejsce w wielu innych środowiskach, w tym w administracji państwowej i szkolnictwie, zwłaszcza wyższym. Akcja weryfikacyjna miała różne natężenie, na ogół najsłabiej dotknęła uczelnie bardziej renomowane. Do końca 1982 r. odwołano 20 rektorów. Represjom poddano też studentów. W styczniu 1982 r. po krótkim okresie zawieszenia, rozwiązano Niezależne Zrzeszenie Studentów. Po manifestacjach sierpniowych, we wrześniu 1982 r., wprowadzono z kolei możliwość skreślenia z listy studentów osób skazanych wyrokiem sądu lub kolegium ds. wykroczeń. Relegowani mogli też być uczniowie szkół średnich. Zdarzały się przypadki zawieszania lub zamykania wydziałów uczelni lub całych szkół średnich. Jednocześnie wzmożeniu uległa kampania propagandowa skierowana przeciwko opozycji, a w szczególności „Solidarności”. Jej celem było upowszechnienie przekonania o konieczności wprowadzenia stanu wojennego, pozyskanie opinii publicznej dla działań władz oraz „demaskowanie prawdziwego oblicza i celów przywódców opozycji”. Jak dalece były to działania skuteczne (choć należy pamiętać, że były one też prowadzone przed 13 grudnia 1981 r.), wskazuje poziom akceptacji stanu wojennego w badaniach opinii publicznej. W styczniu 1982 r., według danych Ośrodka Badania Opinii Publicznej i Studiów Programowych Komitetu ds. Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja”, opartych na sondażu przeprowadzonym wśród losowo wybranych mieszkańców Warszawy, 29% z nich uznało decyzję Rady Państwa za usprawiedliwioną, a dalsze 22% za raczej usprawiedliwioną.

Generał Jaruzelski

Głównym ośrodkiem decyzyjnym po 13 grudnia 1981 r. nie była jednak ani Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, którą w oficjalnej propagandzie nazywano „administratorem stanu wojennego”, ani Biuro Polityczne KC PZPR. Podobnie jak w grudniu 1970 r. najważniejsze decyzje zapadały w nieformalnym gronie. Kierownictwo sprawował tzw. Dyrektoriat, któremu przewodził gen. Jaruzelski. W jego skład wchodzili również minister spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak, wiceminister obrony narodowej Florian Siwicki, wicepremier Mieczysław Rakowski i trzech ( z dziewięciu) sekretarzy Komitetu Centralnego PZPR: Kazimierz Barcikowski

Władze wobec Kościoła

Nie oznacza to jednak, iż z KC PZPR (choć partia pełniła funkcje doradczą) nie płynęły odpowiednie wytyczne i dyrektywy. Do najważniejszych należały wytyczne odnośnie działań w stosunku do Kościoła katolickiego. Z jednej strony władze traktowały stronę kościelną jako sojusznika w dziedzinie „stabilizacji sytuacji” w kraju, z drugiej zaś starały się neutralizować „siły wrogie” w łonie hierarchii. Nie zmniejszało to oczywiście niechęci, jaką przywódcy partii żywili w stosunku do Kościoła. Generalnie im silniejsza była opozycja, tym komuniści przyjmowali łagodniejszy kurs w stosunku do Kościoła.

Jednym z poważniejszych problemów w dziedzinie stosunków państwo – Kościół po wprowadzeniu stanu wojennego stała się postulowana przez Episkopat druga wizyta papieża Jana Pawła II w Polsce. Początkowo była ona planowana na 1982 r., ale ostatecznie – w wyniku oporu władz PRL – doszła do skutku rok później. Inna sprawa, że władze najchętniej odłożyłyby ją na później. Być może, gdyby nie obawy przed reakcją społeczną, nawet ad calendas graecas. Rządzący mieli też inne rewelacyjne pomysły „zneutralizowania szkodliwego wpływu” papieża, jak chociażby skrócenie planowanej wizyty do jednodniowego pobytu w Częstochowie czy podjęcie Jana Pawła II na jesieni – w październiku – przy niekorzystnych warunkach meteorologicznych. Notabene w czasie drugiej pielgrzymki, w czerwcu 1983 r., władze oskarżyły papieża o nawoływanie do buntu przeciwko władzy i rozpoczęcia wojny religijnej.

Opór społeczny

 Najbardziej powszechną formą oporu w grudniu 1981 r. były strajki okupacyjne. Władze skoncentrowały się na ich likwidacji i odblokowaniu dużych zakładów pracy wpływających na nastroje w poszczególnych regionach. W stosunku do strajkujących podejmowano różnorodne działania. Po pierwszym szoku związanym z wprowadzeniem stanu wojennego, zaczęła odradzać się opozycja. Na czele lokalnych i krajowych struktur podziemnych w większości przypadków stanęli ukrywający się od 13 grudnia liderzy „Solidarności”. Władysław Frasyniuk został przewodniczącym Regionalnego Komitetu Strajkowego Dolny Śląsk, a Zbigniew Bujak przewodniczącym Regionalnego Komitetu Wykonawczego Mazowsze NSZZ „Solidarność”. Obaj w kwietniu 1982 r. zostali członkami utworzonej wówczas Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”. Rozwinął się też „drugi obieg” wydawniczy. O ile w pierwszych dniach stanu wojennego nielegalne druki były rzadkością, to już w pierwszej połowie lutego 1982 r. organa MSW odnotowały trzykrotny wzrost (w stosunku do pierwszej połowy stycznia) wykrytych kolportowanych druków. Najbardziej widocznym przejawem oporu społecznego w 1982 r. stały się jednak demonstracje uliczne. Największy zasięg miały te w dniu 31 sierpnia 1982 r., z okazji drugiej rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Oczywiście władze próbowały przeciwdziałać planowanym manifestacjom. Szykanowano uczestników demonstracji, zatrzymywano i internowano osoby podejrzewane o ich organizowanie. Największym sukcesem władz stało się niepowodzenie apelu TKK o strajki i demonstracje z okazji drugiej rocznicy rejestracji „Solidarności” 10 listopada 1982 r.

Wymiar sprawiedliwości

 Do „stabilizacji” sytuacji przyczyniły się nie tylko resorty siłowe (MON i MSW) oraz „przebudzona” w stanie wojennym PZPR, ale też w znacznej mierze „oczyszczony” wymiar sprawiedliwości. Na wniosek ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego Rada Państwa odwołała 25 sędziów, z powodu ich zaangażowania w działalność związkową. W tym samym czasie odwołano z powodu „złego wywiązywania się z obowiązków” 4 prezesów i 5 wiceprezesów z sądów wojewódzkich i rejonowych. Analogiczną weryfikację przeprowadzono w prokuraturze, funkcjonującej poza strukturami Ministerstwa Sprawiedliwości; jej naczelnym organem zarządzającym był Prokurator Generalny PRL. W życie weszły dekrety Rady Państwa z 12 grudnia 1981 r.: o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojennego, a także o przekazaniu do właściwości sądów wojskowych spraw o niektóre przestępstwa oraz o zmianie ustroju sądów wojskowych i wojskowych jednostek organizacyjnych Prokuratury Rzeczypospolitej Ludowej w czasie obowiązywania stanu wojennego. Wprowadzono też tryb doraźny i przyspieszony. W okresie od 13 grudnia 1981 r. do 21 lipca 1983 r. za czyny z pobudek politycznych sądy powszechne skazały 1685 osób, w tym 979 osób na podstawie ustawodawstwa stanu wojennego. W tym samym okresie sądy wojskowe skazały 10 191 osób, z tego 5681 na podstawie dekretu o stanie wojennym. Najsurowsze wyroki były ferowane w stosunku do osób, które po wprowadzeniu stanu wojennego nie zaprzestały działalności związkowej, organizowały strajki i akcje protestacyjne w wielkich zakładach pracy. Równocześnie jednak trzeba przypomnieć, że zdarzały się przypadki odmowy sądzenia w sprawach politycznych i oskarżania na podstawie ustawodawstwa stanu wojennego czy też dokonywania zmiany znacznie surowszego trybu doraźnego na zwykły. Kilkunastu prokuratorów odmówiło uczestnictwa w rozprawach prowadzonych w trybie doraźnym. „Nadmierny liberalizm” był też przyczyną wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów. Mimo przeprowadzonych w szeregach milicji czystek, dochodziło w stanie wojennym do przypadków dezercji i ucieczek na Zachód jej funkcjonariuszy (niestety brak bliższych danych o skali tego zjawiska). Buntowali się też członkowie partii i to nie tylko ci szeregowi.