Rząd Orbána chce obniżenia podatku liniowego z 16 do 9 proc. Nowa stawka wejdzie w życie już w 2015 roku?

Rozważamy obniżenie stawki podatku dochodowego dla Węgrów z obecnej 16- procentowej do 9 proc. – zapowiedział węgierski minister gospodarki Mihaly Varga. Niższe podatki miałyby obowiązywać już od 2015 roku. Obecnie jednolita stawka podatku dochodowego wynosi 16 proc., a stawka CIT dla firm – 10 proc.

Nowy pomysł Fideszu jest zapewne kiełbasą wyborczą przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, które odbędą się na wiosnę przyszłego roku. Wydaje się, że podany przez ministra termin wprowadzenia w życie nowych regulacji – jesień przyszłego roku – jest nieprzypadkowy. Fidesz prowadzi obecnie w sondażach przedwyborczach, może jednak liczyć na poparcie 27-30 proc. wyborców, co oznacza, że może być mu trudno zdobyć większość potrzebną do utworzenia rządu. A wtedy Fidesz może się łatwo wytłumaczyć, że ewentualny koalicjant nie pozwolił mu na zmianę planów

- podaje „Gazeta Wyborcza”.

Dodajmy, że choć Węgry mają niską stawkę podatku dochodowego, to znacznie wyższe są już podatki pośrednie. Przykładem jest VAT, którego stawka wynosi 27 proc. i jest najwyższa w całej Unii Europejskiej. Kilka miesięcy temu premier Orban zapowiedział podwyższenie stawki VAT na towary luksusowe do 30, a nawet 35 proc.

- czytamy w „GW”.

Prof. Krzysztof Rybiński w rozmowie z portalem Stefczyk.info ocenia, że obniżka podatku linkowego to dobry pomysł.

Niższe podatki oznaczają zwiększenie inwestycji. Być może pojawią się chętni do tego, żeby uzyskać na Węgrzech – jeśli nie obywatelstwo, to przynajmniej rezydencję podatkową.

Rybiński wskazuje jednak na niebezpieczeństwo sytuacji, w której podatek dochodowy będzie rekordowo niski, natomiast podatek VAT –  bardzo wysoki.

Pomimo retoryki, że Fidesz sięga do głębokich kieszeni, trzeba jednak pamiętać, że podatek VAT jest podatkiem pobieranym przede wszystkim od ludzi biednych. Jeżeli jest on bardzo wysoki, uderza po kieszeni przede wszystkim ubogich. Jeżeli VAT wynosi bisko 30% – a tak jest na Węgrzech – a biedny człowiek wydaje cały swój dochód na bieżące potrzeby i nie starcza mu pieniędzy na robienie oszczędności, wtedy tak wysoka stawka VAT jest dla niego poważnym obciążeniem. Człowiek bogaty natomiast wydaje na życie mniej więcej 1/3 swoich dochodów, resztę odkłada oszczędności na konto bądź inwestuje. Płaci wtedy VAT tylko z trzeciej części swoich dochodów. Efektywna stawka VATu od całości dochodu stanowi u niego zaledwie 10%. U człowieka ubogiego natomiast – aż 30%. Pamiętajmy, że VAT to podatek uderzający w biednych ludzi i im wyższy podatek VAT, a niższy podatek dochodowy, tym bardziej taka sytuacja uderza po kieszeni ubogich, sprzyjając jednocześnie bogatym. Wydaje mi się, że ten kierunek podatkowania per saldo będzie coraz bardziej uderzał w biednych ludzi

- ostrzega ekonomista.

Cała rozmowa z prof. Krzysztofem Rybińskim na portalu Stefczyk.info.

Nie masz uprawnien do przeglądania i dodawania komentarzy