Węgrzy z największym optymizmem

 

patrzą w przyszłość. Mają w końcu najlepszą koniunkturę gospodarczą

opublikowano: 29 sierpnia


 

W Budapeszcie odbyło się posiedzenie rządu, na którym podsumowano efekty pięciu lat rządów Fideszu. Po jego zakończeniu premier Viktor Orban przypomniał, że w 2010 roku – po ośmioletnich rządach socjalistów – Węgry znajdowały się na progu kryzysu gospodarczego, finansowego i społecznego, który porównywalny był z zapaścią Grecji. A jednak – jak powiedział szef gabinetu – kraj nie tylko uniknął bankructwa, ale osiągnął sukces ekonomiczny i Węgrzy z optymizmem spoglądają w przyszłość.

Potwierdzają to dane unijne. Z comiesięcznego raportu publikowanego przez Komisję Europejską wynika, że w naszym regionie najbardziej zadowoleni ze swojej sytuacji ekonomicznej są właśnie Węgrzy, a najmniej – Polacy. Bruksela od dawna mierzy tzw. wskaźnik nastrojów gospodarczych (ESI). Najwyższy panuje obecnie na Węgrzech (114,2), najniższy w Polsce (98,4). Średnia dla strefy euro wynosi 104,2, a Niemcy mają 105,8. Zdaniem Dyrekcji Generalnej ds. Gospodarczych i Finansowych UE, najlepsza koniunktura gospodarcza panuje dziś właśnie na Węgrzech.

Choć Fidesz odniósł niewątpliwy sukces gospodarczy, Orban nie ukrywał, że nie jest zadowolony z efektów pracy swoich podwładnych. Stwierdził, że nie podoba mu się zbyt wolne tempo odchudzania państwowej biurokracji oraz za wysokie wydatki w sferze budżetowej. Powiedział też, że poważnych zmian wymaga służba zdrowia oraz system edukacji. W związku z tym – jak zapowiedział szef gabinetu premiera Janos Lazar – jeszcze jesienią dojdzie w rządzie do zmian strukturalnych i personalnych.

Orban ujawnił też, że oprócz oceny rządów ostatnich pięciu lat jego gabinet zajął się również wytyczaniem strategicznych celów na najbliższe trzy lata. Wśród nich wymienił dalsze zmniejszanie długu publicznego, zwiększenie innowacyjności gospodarki oraz dołączenie Węgier do „trzeciej fali rewolucji przemysłowej”.

Informacje z Budapesztu pokazują zasadniczą różnicę w filozofii rządzenia między Fideszem a Platformą Obywatelską. O ile władza w Polsce trwa w samozadowoleniu i przekonuje obywateli, iż jest tak dobrze, że trzeba tylko bronić dotychczasowych zdobyczy, o tyle rządzący na Węgrzech uważają, że nie jest wcale tak różowo i konieczne są zmiany na lepsze. Budapeszt wciąż odchudza biurokrację i zmniejsza dług publiczny, zaś Warszawa robi dokładnie na odwrót – zadłuża kraj i zwiększa biurokrację. Rządy Fideszu wyznaczają sobie długofalowe cele strategiczne, a nie słychać nic, by ekipa PO-PSL robiła coś podobnego.

Być może to tłumaczy fakt, dlaczego po pięciu latach rządów Orbana Węgrzy (podobno najbardziej depresyjny naród w Europie) z takim optymizmem patrzą w przyszłość. W odróżnieniu od Polaków w ósmym roku rządów PO.

Zdjęcie Grzegorz Górny

autor: Grzegorz Górny

Redaktor naczelny miesięcznika „Fronda”. Publicysta tygodnika „wSieci”. Autor książek. Reżyser i producent.

Nie masz uprawnien do przeglądania i dodawania komentarzy